Alphafavs #1 – styczeń 2016

ulubione styczniu

Postanowiłam, że od tej pory, każdego miesiąca, będę dzielić się z Wami szeroko rozumianymi produktami, które przykuły moją uwagę. Co znajdzie się na liście? Ulubione gadżety, strony, filmy, seriale, książki, muzyka i inne ;). Ogółem – wszystko, co jest warte polecenia. Poniżej przedstawiam Wam listę styczniową.

1. Strona

Skillshare

To nie nowość, ale ja zaczęłam korzystać ze skillshare’a dopiero teraz. To świetna platforma do nauki online, z wieloma kursami wideo z rozmaitych dziedzin: fotografii, grafiki, muzyki, optymalizacji stron, i mnóstwa innych. Zapisując się na kurs najczęściej dostajemy zadanie wykonania określonego projektu (nieobowiązkowo) i dzięki temu możemy szlifować swoje umiejętności w praktyce, a także wymieniać się komentarzami z innymi uczestnikami projektu. Niektóre kursy są naprawdę świetne! Dostęp do większości z nich jest płatny, ale bez obaw – obecnie na stronie skillshare obowiązuje świetna promocja: 99 centów za pierwsze 3 miesiące użytkowania.

2. Serial

Better call Saul

Jestem maniaczką filmową i serialową i ostatnimi czasy ciężko mi znaleźć coś, czego jeszcze nie oglądałam, a co jednocześnie byłoby na w miarę wysokim poziomie. Niedawno skończyłam Breaking Bad, więc następnie wybór padł na jego prequel, czyli Better call Saul. Seria opowiada o prawniku, który jest na początku swojej zawodowej drogi i stara się jakoś ogarnąć mechanizmy sceny prawniczej w Albuquerque. A przede wszystkim stara się ogarnąć życie. Better call Saul porusza też wiele innych problemów, takich jak skomplikowane braterskie relacje czy powracające tematy z przeszłości, które nie dają o sobie zapomnieć. Podobnie jak w Breaking Bad, mamy do czynienia z rozbudowanymi postaciami, a odtwórca głównej roli, czyli Bob Odenkirk, jest fenomenalny. Mimo, że nie zobaczymy tutaj jakichś wielkich fajerwerków, a akcja rozwija się niespiesznie, serial świetnie gra na emocjach i jest bardzo solidnym dramatem. Pozostaje czekać na 2. sezon – premiera już w lutym :).

3. Gadżety

Happy Planner

W tym roku zdecydowałam się na dość grubaśny, bo ponad 400 stronicowy planner w formacie B5. Potrzebowałam kalendarza z osobnymi stronami na każdy dzień, który jednocześnie miałby dużo miejsca na różnego rodzaju notatki/zapiski. Happy planner spełnia w 100% tę rolę – znajdziecie w nim nie tylko miejsce na codzienny harmonogram i listę spraw, ale np. rubryki „coś dla zdrowia”, „codzienna przyjemność”, „dziękuję za”, czy miejsce na zaznaczanie ilości wypitej wody. Dzięki temu w jednym miejscu można kontrolować codziennie sprawy domowe, zawodowe, osobiste i sportowe ;). Ale to nie wszystko, bo na samym początku plannera znajdują się strony, które pomagają w podsumowaniu poprzedniego roku, ustaleniu celów i rzeczy, które chcielibyście zrobić w nadchodzącym czasie, a każdy miesiąc rozpoczyna się tzw. „kartą pielęgnacji celu”, gdzie można wypisać sobie czynności składające się na realizację założonego celu. Poza tym planner jest po prostu kolorowy i piękny! I z pewnością motywuje do zapisywania swoich postępów. Minusem jest tylko jego wielkość, bo trudno nosić mi go codziennie w torebce, kiedy muszę w niej zmieścić dużo innych, niezbędnych rzeczy.

happy planner

4. Kosmetyki

Paletka cieni do powiek Zoeva – Naturally Yours

Nie zamierzam prowadzić tutaj żadnych dłuższych recenzji kosmetyków, ale ta paletka jest tak świetna, że muszę się z Wami podzielić opinią o niej ;). W paletce znajdziecie 10 cieni – 5 matowych i 5 perłowych. Kolory są naturalne, piękne i świetnie napigmentowane. Cienie utrzymują się na powiekach cały dzień i w ogóle się nie rozwarstwiają! Paletka sprawdzi się też u osób, które nie mają dużego doświadczenia w wyczarowywaniu makijażu przy pomocy cieni – sprawdzone info ;).

ulubione styczniu

5. Sprzęt

Telefon Samsung Galaxy Note 4

Co prawda mam go trochę dłużej, niż od stycznia, ale nadal jestem z niego mega zadowolona. Piękny wyświetlacz, kolory, szybkość działania no i rewelacyjne zdjęcia! Od jakiegoś czasu fotki na stronę robię tylko telefonem i przyznam, że są lepsze, niż te, które robiłam moim „większym” aparatem. Spokojnie mogę na nim szlifować swoje umiejętności fotograficzne ;).

6. Inne

Niezwykłe roślinki Tillandsia 

Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia! Są przeurocze, a na dodatek nie potrzebują ziemi oraz podlewania (no, prawie, bo raz na kilka tygodni trzeba je spryskać wodą). Upolowałam je na jednym z berlińskich jarmarków. Skusiłam się na magnusianę (na zdjęciu poniżej) i bailey ;). Po jakimś czasie roślinki wypuszczają fioletowe lub różowe kwiaty. Są świetną, oryginalną ozdobą domu.

magnusiana

To już wszyscy styczniowi ulubieńcy. A co Was zaciekawiło/poruszyło/zachwyciło w ostatnim czasie? Czekam na komentarze ;).

 

Please follow and like us: